Agricultural Solutions

rzepak header
Agriculture

Kontakt

Wybieram fungicydy o sprawdzonej jakości

18 gru 2017

Jak radzić sobie z chorobami grzybowymi w uprawach zbóż w trudnym sezonie wegetacyjnym, kiedy plantacje są szczególnie narażone na działanie patogenów chorobotwórczych – rozmawiamy z Nikodemem Maćkowiakiem, właścicielem gospodarstwa rolnego w Zmysłowie (woj. wielkopolskie).

Gospodarstwo rolne w Zmysłowie k. Miejskiej Górki na terenie województwa wielkopolskiego zajmuje powierzchnię 320 hektarów, z czego 290 hektarów to grunty orne, a reszta przeznaczona jest pod zabudowę gospodarczą , las i nieużytki . W większości są to gleby klasy III A i B (ok. 200 ha), pozostały areał to klasy niższe. Uprawiamy głównie zboża ozime (pszenicę, pszenżyto, jęczmień), rzepak, buraki cukrowe, kukurydzę, a także dodatkowo, na ograniczonym obszarze, rośliny strączkowe: łubin i bobik. Mamy tez 7 hektarów własnego lasu, dzięki temu w części spełniamy wymagania zazielenienia terenów rolnych. Częścią gospodarstwa jest również hodowla tuczników w cyklu otwartym (6000 sztuk rocznie).

Jak ocenia Pan miniony sezon? Z czym były największe problemy? Co było największym wyzwaniem w Pana regionie? Jak duża była presja ze strony chorób w porównaniu do poprzednich lat?

Nikodem Maćkowiak: Sezon 2016/2017 należał do wyjątkowo trudnych. W naszym regionie było zimno i bardzo wilgotno, dużo padało, z tego powodu presja chorób grzybowych była znacznie większa niż w poprzednich latach. Na plantacji pszenicy ozimej zabiegi grzybobójcze musieliśmy wykonać aż trzy razy, ale to ponadstandardowe działanie spełniło swoje zadanie. Łan do końca był ładny i pozbawiony zaawansowanych objawów chorobotwórczych.

Jakie choroby grzybowe w uprawach zbóż stanowią największy problem w regionie?

Nikodem Maćkowiak: W dużym nasileniu występuje mączniak prawdziwy, chociaż nie stanowi on dużego problemu i jest stosunkowo łatwy do zwalczenia. Dużym problemem są choroby podsuszkowe, z kolei dla jakości ziarna najbardziej szkodliwe są fuzariozy, choroby podstawy źdźbła i septoriozy.

Jakie ma Pan doświadczenia z fungicydami i w jaki sposób w doświadczenia te wpisuje się Priaxor?

Nikodem Maćkowiak: Mam dobre doświadczenia z fungicydami, zazwyczaj wybieram środki o sprawdzonej jakości. Jestem przekonany, że za dobry preparat trzeba zapłacić odpowiednią, ale rozsądną cenę, a on odwdzięczy się odpowiednim działaniem. Zwalczy szerokie spektrum chorób, a także będzie działać długo i pewnie w różnych warunkach termicznych oraz wilgotnościowych. Priaxor zastosowałem w jęczmieniu ozimym jako drugi preparat, po Capalo 337,5 SE. Mogę powiedzieć, że środek wykazał się zadowalającą skutecznością, bardzo dobrze spełnił swoją rolę, nie dopuścił do pojawienia się objawów plamistości siatkowej jęczmienia i rynchosporiozy, które są dużym problemem w uprawach jęczmienia ozimego. Był to bardzo dobry wybór. Oprócz wysokiego poziomu ochrony przed chorobami Priaxor faktycznie wpływa na jakość i zdrowotność łanu oraz daje efekt zieloności liścia. Rośliny traktowane Priaxorem zdecydowanie odróżniają się od roślin, na których wykonano zabieg innymi środkami. Są bardziej zielone, a ten efekt wizualny jest bardzo silny.

Czy zaobserwował Pan wpływ Priaxoru na wysokość i jakość plonu oraz parametry ziarna?

Nikodem Maćkowiak: Jęczmień wydał 95 kwintali z hektara. Używamy go głównie jako komponentu paszy dla tuczników. Po każdych żniwach zlecamy badania ziarna, które także w tym roku potwierdziły, że jakość jęczmienia zebranego w tym sezonie była bardzo dobra, zawartość białka i pozostałych substancji odżywczych w ziarnie była na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście na efekt ten ma także wpływ odmiana jęczmienia i zastosowane nawożenie, ale żeby roślina mogła wydobyć z siebie najwyższy plon o dobrej jakości musi być dobrze ochroniona. Jeśli nie będzie dobrej ochrony przed chorobami grzybowymi, to ten efekt zostanie zniweczony.

Czy w przyszłym roku zastosuje Pan Priaxor w innych uprawach, poza jęczmieniem ozimym?

Nikodem Maćkowiak: W przyszłym sezonie Priaxor będziemy stosować także w pszenicy. To nasz standardowy produkt, siejemy wysokojakościowe odmiany grupy A i zależy nam na osiągnięciu plonu najwyższej jakości.

Co jest dla Pana jest najważniejsze w wyborze fungicydu?

Nikodem Maćkowiak: Przy wyborze odpowiedniego fungicydu bierzemy pod uwagę wiele różnych czynników, ale najważniejsze z nich to: skład preparatu, długość działania, spektrum zwalczanych chorób i cena.

Czym dla Pana jest elastyczność stosowania w odniesieniu do fungicydów?

Nikodem Maćkowiak: Elastyczność stosowania w odniesieniu do fungicydów oznacza dla mnie możliwość wykonania zabiegu w szerszym przedziale czasowym. Dzięki tej funkcji środka grzybobójczego możemy się z zabiegiem kilka dni spóźnić lub wyprzedzić chorobę. To bardzo ważna cecha fungicydu, bo zwłaszcza przy dużych powierzchniach pól nigdy tak naprawdę nie wiemy na 100 procent, kiedy i gdzie dokładnie dana choroba zaatakuje. W każdym miejscu pola jest inaczej, są zasiane różne odmiany, panują odmienne warunki mikroklimatyczne. Jest bardzo wiele czynników, które decydują czy infekcja wystąpi 24 godziny przed, czy 24 godziny po rekomendowanym terminie zabiegu. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.

Czy poleciłby Pan innym Priaxor?

Nikodem Maćkowiak: Tak, zdecydowanie poleciłbym Priaxor swoim kolegom. Środek dobrze działa, a ponadto ma rozsądny stosunek jakości do ceny.

Top